CHMURY NAD MIKRUSEM
Według planu siedmioletniego, w roku 1965 produkcja dwóch polskich mikrosamochodów Mikrusa i Smyka ma wynosić po 10.000 sztuk rocznie. Obie te wielkości już dziś budzą wiele zastrzeżeń. Produkcja wozu Mikrus MR-300 podjęta została przez zakłady niemotoryzacyjne w okresie, kiedy nie
były obciążone specjalnie pracochłonnymi zamówieniami. Dla wykorzystania potencjału produkcyjnego tych fabryk zdecydowano wytwarzać polski mikrosamochód. Dziś, po poczynieniu niezbędnych inwestycji i pokonaniu niejednej trudności, gdy już pierwsze samochody opuściły fabrykę i znajdują
uznanie u nabywców - macierzyste zakłady zostają obciążone właściwą produkcją, która zagadnienie mikrosamochodów spycha na dalszy plan.
Dlatego problem produkcji Mikrusa wymaga ponownego rozpracowania-a docelowa doroczna ilość wytwarzanych wozów musi być jeszcze raz przeanalizowana. Z drugiej strony wysoki koszt własny tego samochodu nie pozwala na obniżenie ceny sprzedaży wozu i dlatego- nie należy się spodziewać
szerokiego grona nabywców tego pojazdu po istniejącej cenie - 50.000 zł. Od wyników studiów ekonomicznych, które mają stanowić kompromis między własnymi kosztami wytwarzania, a przewidywaną chłonnością rynku - zależy określenie wielkości produkcji Mikrusa.
Drugi polski mikrosamochód - Smyk, mógłby być wytwarzany, przy niższych kosztach własnych. Ten konkurent Mikrusa, oceniony jako lepiej przystosowany do eksploatacji w naszych warunkach, wymaga jednak sporych nakładów inwestycyjnych dla zakładu mającego go produkować (Szczecińska Fabryka
Motocykli -30 mil. zł.). Jeszcze raz będzie, więc przestudiowana możliwość i wielkość produkcji Smyka.
Niepewny jest, więc los polskich mikrosamochodów. Decyzja o ograniczeniu produkcji jest szczególnie dotkliwa dla Mikrusa, który już przecież jeździ na naszych drogach i jak można wnioskować po wypowiedziach pierwszych użytkowników i wynikach prób, nieźle sobie radzi w naszych warunkach
drogowych. Trudno przeprowadzić bezpośrednie porównanie Mikrusa ze Smykiem, po prostu wobec... braku jednego z konkurentów. Nam się wydaje, że pod wieloma względami Mikrus wyszedłby z tej próby zwycięsko, nie wykorzystując nawet przywileju zwycięstwa walkowerem wobec braku przeciwnika
na rynku.